Monday, 27 October 2014

Zawieszka/zakładka | Hanger/bookmark

Nie miałam pojecia, że tak często będę sięgać po serwetki z motywem sowy. Zrobiłam jeszcze jedną zawieszkę/zakładkę, bardzo podobną do tej, którą pokazywałam razem z zawieszkami świątecznym. Postarzałam tylko woskiem barwiącym, ładnie "wszedł" w sklejkę.

I had no idea that I will be using awl patterns so often. I did another hanger, very similar to that one I showed you together with christmas hangers. To make it look older I used only colouring wax, which penetrated the plywood really nicely. Have a look!



Tuesday, 21 October 2014

Owocowy chustecznik | Fruity tissue box holder

Owockowy chustcznik wykonałam na życzenie, wzór zdecydowanie przypadł mi do gustu, bo już same owocki mają wg mnie klimat vintage :)

Do postarzania użyłam zarówno wosku barwiącego (na ściankach), gdzie wcierałam go w niedomalowane miejsca, natomiast brzegi "pobrudziłam" patyną.


[EN] An object I made upon request. I liked the chosen fruity pattern a lot, as it looks itself so vintage to me!

To make the tissue box look older I used both a colouring wax (at the sides) and an antique paste. I rubbed the colouring wax into the places I intentionally skipped to paint. The edges I stained with antique paste.








P.S. Zgłaszam chustecznik jako drugą pracę w wyzwaniu u Decu Style!


Wednesday, 15 October 2014

Syrop z czosnku, miodu i cytryny | Garlic, lemon and honey syrup

...nie wiem czy ktoś jeszcze praktykuje robienie domowych lekarstw, ja jak najbardziej jak tylko dopada mnie przeziębienie czy grypsko, a tak się właśnie stało w zeszłym tygodniu po długich spacerach śladami łódzkiej moderny!
Syrop jest przepyszny i pomaga, w końcu zawiera sporo czosnku, a wlaściwości czosnku każdy zna!
Taki syrop robiła go moja babcia, uwielbiałam go w dzieciństwie i lubię do tej pory. Robię go na oko, nie wiem od czego to zależy, niektóre mikstury robię na wyczucie, a niektóre odliczam co do grama.

Na syrop wycisnęłam do słoiczka 2 cytryny...

I don't know how many of you still prepare home-made remedies. I always do them when I get a cold or a flu and it unfortunately happened to me last week after some long walks tracing Modernism in Łódź! :)
The sypur is unbelievably tasty and it really helps you to fight ilness as it contains a lot of garlic and garlic is well known for its medicinal properties. My grandma used to prepare such a syrup and I loved it, I still do. I prepare the syrup just at a guess. I don't weight or count the ingredients, or whatsoever...

What I did is I squeezed 2 lemons into a small jar...


...obrałam kilka ząbków czosnku, przecisnęłam je przez praskę...

...then I peeled & pressed a few cloves of garlic...


...dodałam porządną łychę miodu i odrobinkę ostudzonej przegotowanej wody...

...added a large spoonful of honey and just a little lukewarm water...


 ...odstawiłam do lodówki na kilka godzin (zakręcony oczywyście)... i gotowe!

...and then I put it in the fridge for a few hours (the jar must be twisted on of course)!


Taki zajzajer nie może nie pomóc! :-)

The mixture is so strong and packed with healing ingredients, so it will surely help you to fight cold!

Monday, 13 October 2014

Jeszcze więcej sów | Even more awls

Z ostatnią sówką musiałam się rozstać, więc zrobiłam nową... a nawet kilka:

[EN] Because I had to part with the last awl, I did a new one... actually I did a few of them:


Tutaj w powiększeniu każda z osobna:

Here each one in a zoom:










Mam nadzieję, że podobają się przynajmniej tak jak ta pierwsza :-)

Hope you like them as much as the first one!

Monday, 6 October 2014

Szafka na klucze vintage | Vintage Key Box

Pomysłów na szafeczkę miałam aż za dużo. Miała być z sową, z sowy powstała sowa z czaszką, a na koniec stwierdziłam, że zrobię transfer z jednego z moich ulubionych zdjęć na odwrocie. W końcu transfer podobał mi się najbardziej i został na froncie, jednak sowa z czaszką pojawia się kiedy otwieramy szafkę, bo deseczka jest ruchoma i można wymieniać wzór :) Szafka jest, jak widać, mocno poprzecierana, popaciania farbą i patyną, a spod spodu przebijają 3 kolory bejcy.

[EN] I had way too many ideas how to decorate the key box. At the beginning, I was planning to choose again an awl pattern, then I found an awesome picture af an awl with a skull, byt eventually I decided to make a transfer out of one of my favourite pictures. And I liked the transfer most, so I left it at the front. At the back of the board, when you open the box, you find the awl with the skull. The board is changeable so you can choose the pattern you like more. If you get bored of one you can always swap to the other :) I did a lot of scratches and added lots of antique paste to make it look way older than it really is. Underneth the white paint you see 3 different colours of wood stain. Enjoy!

 



Szafeczkę zgłaszam jako wyzwanie u Decu Style :)

http://decustyle.blogspot.com/2014/10/wyzwanie-ii-vintage.html#comment-form

Friday, 3 October 2014

Warsztaty ceramiki | ceramics workshop


Krótko o tym, jak trafiłam na warsztaty ceramiki:

W maju udało mi sie wybrać do Muzeum Włókiennictwa w Łodzi w ramach Nocy Muzeów (wybierałam się co roku, ale zawsze brakowało mi czasu). Już samym muzeum byłam zachwycona, tyle można się było dowiedzieć o historii włókienniczej Łodzi, o fabrykach, a ja akurat jestem Łodzianką z wyboru, jestem w tym mieście zakochana!

Obok muzeum znajduje się Skansen Łódzkiej Architektury Drewnianej, a w każdej chatce znaleźć można coś innego i oczywiście ciekawego. Trafiłam w jednej z nich na pracownie ceramiki! (Decoupage też trochę było), ale to właśnie ceramika tak mnie oczarowała, że stałam jak zahipnotyzowana i myślałam, że stamtąd nie wyjdę, bo nie mogłam się nacieszyć widokiem tych wszystkich kubków, misek, tacek, dzbanuszków, zawieszek, biżuterii, imbryków, zwierzątek, itd. Wyszłam, ale nie z pustymi rękami. Kupiłam dwie przepiękne gliniane sowy do powieszenia na ścianie. Przy zakupie wzięłam od pani wizytówkę i tak przeleżała aż do teraz, bo jak to w życiu bywa, ciągle brakuje czasu... aż do zeszłego wtorku. Byłam wreszcie na warsztatach! Nie potrafie opisać jak mi się na tych warsztatach podobało i jaką mi sprawiły F R A J D Ę! :D Ulepiłam kubek i kota (kot będzie z magnesem do przyczepienia na lodowce). Czekam teraz 2 tygodnie aż te cuda zostaną wypalone i idę na drugie spotkanie, żeby je szkliwić.

Jak to dobrze spróbować czegoś nowego... zawsze przedmioty ręcznie lepione z gliny mi się podobały, podziwiałm je u jednej mojej znjomej, króra ma u siebie w domu prawdziwe arcydzieła robione przenajróżniejszymi technikami!

Oj, mam ochotę na więcej lepienia i oczywiście jak kubek i kot będą gotowę to podzielę się ich widokiem :)

A warsztaty i Pracownię Sztuk Wszelakich polecam bardzo! :)

D.

Wednesday, 1 October 2014